SŁOWO BOŻE - pokarm duchowy

Pismo Święte jest wspaniałą budowlą, którą należy nie tylko czcić, ale w której trzeba mieszkać.
Paul Claudel

JAK SKUTECZNIE STUDIOWAĆ
PISMO ŚWIĘTE.

Pismo Święte, to jest Biblia. Choć napisane przez czterdziestu autorów na przestrzeni 1600 lat, została napisana pod natchnieniem Bożym i z Jego polecenia . Aby skutecznie, ze zrozumieniem studiować Biblię należy:

Poprosić autora, Ducha Świętego o mądrość i zrozumienie czytanego tekstu, tak, aby poznać prawdę.

1.Czytaj tekst przynajmniej trzy razy; pierwszy raz dla zapoznania się z treścią, drugi raz dla lepszego zrozumienia, trzeci raz z nastawieniem – co Bóg chce mi przez to powiedzieć.
2. Nie wyrywaj tekstu z kontekstu,
a. zobacz bliższy i dalszy kontekst,
b. poznaj okoliczności pisania fragmentu, autora, adresata.
3. Pozwól, aby biblia interpretowała się sama
( hermeneutyka biblijna).
4. Jeśli czegoś nie rozumiesz dziś, cierpliwie czytaj dalej bez podejmowania pochopnych wniosków. Z czasem wzrośnie twoje poznanie.
5. Nie czytaj Biblii jak gazety, studiuj ją jak osobisty list do ciebie od najlepszego Przyjaciela.
6.Stosuj Słowo Boże w swoim życiu.
7. Korzystaj z różnych przekładów i parafraz.
8. Korzystaj z różnych słowników i encyklopedii biblijnych.
9. W pierwszej kolejności w sprawach niezrozumiałych pytaj Boga o wyjaśnienie.
10. Rozmawiaj o swoich doświadczeniach biblijnych z innymi chrześcijanami.
11. Zadawaj pytania,
a. W jaki sposób prawda, którą poznałem pomoże mi w życiu,
b. Co powinienem zrobić aby ją zastosować.
12. Módl się do Pana o praktyczne wypełnienie Słowa Bożego w twoim życiu.
Istotą Ewangelii zawartej w Piśmie Świętym jest praktykowanie jej treści, – zatem kontroluj swój wzrost.

Biblia w rękach ćpuna 1998r.

To był trudny czas, bo już od dawna ćpałem każdego dnia w kanałach na „kaczych dołach”. Na wycieraczce przed moimi drzwiami znalazłem zaproszenie na wykłady p.t. „Nowe życie” – dobry temat – pomyślałem i chciałem tam pójść. Ale jak zwykle wcześniej wyszedłem ćpać. Do dziś w sposób ludzki nie umiem tego wyjaśnić. Każdego dnia, gdy wychodziłem ćpać, wieczorem zostawiałem kumpla i szedłem na wykład i nie całkiem byłem tego świadomy. Nic nie rozumiałem i nie zawsze pamiętałem jak się na tych wykładach pojawiałem. Pozostawiałem po sobie brzydki zapach i odchodziłem w ciemność. Wykłady prowadził mój późniejszy przyjaciel, pastor Grzegorz Trzpil. Wykłady trwały blisko miesiąc czasu, a ja jako jedyny byłem na wszystkich. W nagrodę otrzymałem moją pierwszą, ukochaną Biblię. Dziękuję! A wszystko to miało miejsce po moim osobistym oddaniu się Jezusowi. Bóg okazał się wierny i wyrwał mnie z mojego nałogu, w zamian dał swoją Biblię i swoje obietnice.

BOŻE OBIETNICE

„(…)Ja jestem Bogiem i nadal nim będę
a nie ma nikogo,
Kto mógłby wyrwać z mojej ręki”.
Izajasz 43,12-13

Izajasz mówi o Bogu, a Jezus Chrystus potwierdził te słowa w Ew. Jana 10,28-29:

„ Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.
Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki
Ojca.”

Gdy oddasz się Jezusowi, On będzie walczył o ciebie i będzie walczył za ciebie. W twojej niemocy objawi się Jego moc, „albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce,
Ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”(Rzym.8,38-39). Opisowo według etymologii „to, co wywyższone” lub „to, co się wywyższyło” np. szatan, nie jest w stanie wydrzeć cię z ręki Bożej. Tylko twoja wolna wola może zdecydować o opuszczeniu takiej twierdzy. W takiej sytuacji na nowo będziesz podlegał niewoli.

Pamiętaj! Dopóki trzymać się będziesz mocno dłoni Jezusa, jesteś bezpieczny. Lecz jeśli sobie pozwolisz na swobodne chodzenie bez Boga, uważaj, bo diabeł chodzi koło ciebie jak lew ryczący i tylko na to czeka by cię wyrwać. Gdy zauważysz, że świadomie trwasz w jakimś grzechu, to może być cokolwiek, kłamstwo lub lenistwo. A może zabijasz się z dnia na dzień pogrążony w niewoli jakiegoś „niewinnego” nałogu, który w dodatku lubisz, to jest to już ten moment, w którym nie jesteś już bezpieczny, a twoja wolność jest poważnie zagrożona. A tak naprawdę to nie masz jej wcale. „U drzwi twego serca czai się demon” (parafraza wg. przekł. Hebr. 1Mojż. 4,7), jego jedynym celem jest oddalić twoje myśli od Boga. Gdy pozwolisz sobie na trwanie w niewoli grzechu, gdy pozostaniesz pod panowaniem „goliata”, to ten stan doprowadzi cię do śmierci wiecznej. Przegrasz swoje doczesne i wieczne życie.
Jeśli jednak powołany do nowego życia przez Boga przy Nim pozostaniesz, nie umrzesz na wieki. Żyć będziesz wolny od grzechu i grzeszenia. Jak powiada Pismo „kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna, nie ma życia” (1 Jana 5,12). Poza Nim jest tylko martwa cisza, nicość i śmierć. Zachęceni przez proroków trwajmy wiernie w dobrym postanowieniu.

„(…) Chodźcie, połączmy się z Panem wiecznym Przymierzem, które nie ulegnie zapomnieniu”.
(Jer. 50,5)

„Dziś uzyskałeś to, że Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu” (5Mojż. 26,17 B.T ).

EL ROJ

BÓG, KTÓRY WIDZI

Przed Bogiem możesz być sobą, możesz być bardzo szczery. Jego święte imię EL ROJ mówi o Nim, że jest tym który wszystko widzi. Dobrze mieć za Przyjaciela i Ojca właśnie takiego Boga. Przed Nim nic się nie ukryje. A to znaczy, że zawsze jest naocznym, godnym zaufania świadkiem wszystkich wydarzeń. A Jego osądy zawsze będą sprawiedliwe. Bo wszystko widzi i niczego nie musi się domyślać. Widzi również wszystko to, co jest w naszych sercach i umysłach. Więc rozumie nas i nasze problemy lepiej niż my sami. Nawet, jeśli coś zapomnimy czy nie dopowiemy, On wszystko rozumie i wie. Podoba mi się przyjaźń z takim Bogiem. Mogę Mu zaufać.

EL SZADDAJ

BÓG WSZYSTKOMOGĄCY

W swojej niemocy lubię pamiętać o moim Bogu to, że On może wszystko. To sprawia, że czuję się przy Nim bezpiecznie. Wiem, że On wszystko widzi i wszystko kontroluje. I wiem też, że bez Jego woli nic nie może się wydarzyć przypadkiem w moim życiu. Gdy jestem pod Jego „skrzydłem” wszystko jest dobrze. W dzisiejszym świecie ludzie nie czują się bezpiecznie. Wykupują drogie polisy ubezpieczeniowe, montują w drzwiach podwójne zamki i zakładają alarmy. Oczywiście wszystko to rozumiem. Ale z Bogiem, który może wszystko, żyje się dużo pewniej. Wszystkomogący jest Bogiem doskonałym, wszystko, co czyni, rzeczy małe i wielkie, wszystko to jest absolutnie doskonałe. W codziennym życiu w cieniu Wszechmogącego, zawsze mogę liczyć na cud. To fascynujące, że mój Bóg może wszystko.

JAHWE RAPHA

JESTEM, KTÓRY JESTEM UZDRAWIA

Żyjemy w bardzo specyficznym czasie gdzie choroby cywilizacyjne dziesiątkują ludzką populację. Nowotwory, uzależnienia i dewiacje, choroby otyłościowe, zagubienia psychiczne i wiele innych. Bóg, którego imię brzmi Uzdrowiciel, pragnie być naszym najlepszym lekarzem i profilaktykiem w dziedzinie duchowej, psychicznej i somatycznej. W hebrajskim przekładzie Starego Testamentu występuje takie określenie SHYLO – DAWCA POKOJU. Dzisiaj najbardziej w świecie potrzeba nam chyba pokoju. Nie ma pokoju w krajach, nie ma go w rodzinach i nie ma go często w naszych sercach. Potrzebujemy osobistego uzdrowienia. Gdy Bóg - Duch Święty wypełnia ludzkie serce swą obecnością, Jego pokój przychodzi razem z Nim. A w zaufaniu i wierze możemy doświadczyć cudu uzdrowienia.

“Wołanie o pomoc”
(fragm. z pamiętnika p.t. „Wspomnienia Romy” )

„Pewnego dnia przyszła do mnie sąsiadka. Usiadłyśmy w kuchni przy świeżo zaparzonej herbacie. Dorotka, która miała wtedy około dwóch latek weszła mi na kolana i zahaczyła rączką o wrzątek. Cała herbata wylała się na nią. Miała poparzoną całą klatkę piersiową i brzuszek. Zanim zdjęłam ubranka już pojawiły się bąble. Bardzo płakała. Sąsiadka bez namysłu szybko pobiegła do domu po lód. Robiłyśmy jej okłady. Gdy troszkę się uspokoiła, powiedziałam jej by spróbowała zasnąć to przestanie ją boleć. Zamknęła oczka a my wyszłyśmy z pokoju. Wiedziałyśmy, że to dopiero zacznie potem bardzo boleć i, że musimy wezwać lekarza. Gdy ona to usłyszała wykrzyknęła z wielkim żalem i płaczem niesamowite słowa:
“Panie Jezu, jeżeli myślisz, że ja dłużej wytrzymam ten ból, to się mylisz!!!”
Usnęła..... A ja zastanawiałam się, co mam zrobić? Ku mojemu zdziwieniu, gdy się obudziła zaczęła biegać jakby nic się nie stało, nie czuła żadnego bólu i już po pewnym czasie bez żadnych leków i opatrunków wszystko się zagoiło. Pozostały tylko dwie małe prawie niewidoczne blizny, ale chyba tylko po to, by pamiętać, że Jezus jest najlepszym lekarzem......”

BOŻY PLAN

„ Powiedz im – jakom żyw – mówi
Wszechmogący Pan
Nie mam upodobania w śmierci bezbożnego, a raczej
By się bezbożny nawrócił ze swojej drogi a żył.
Zawróćcie, zawróćcie ze swych złych dróg.
Dlaczego macie umrzeć…?

Prorok Ezechiel 33,11.

Słyszy się na ogół, że każdy chce iść do nieba i że nikt nie chce umierać. Mam dla ciebie dobrą nowinę, nie musisz umierać. Bóg nie ma tego w swoich planach. Powiesz, każdy przecież kiedyś musi umrzeć. A ja na to odpowiem ci, że nie każdy. Pozwól, że wykażę, co mam na myśli. Otóż, ten, co rodzi się dwa razy umiera raz. Ten zaś, kto rodzi się raz umiera dwa razy. A wśród tej pierwszej grupy w czasie powtórnego Przyjścia Pana będą tacy, którzy śmierci nie doznają wcale. I ty możesz być pośród nich. Choć nie czas na to, aby rozwijać to zagadnienie doktrynalnie, to ja zachęcam cię. Otwórz swoją Biblię, poproś Ducha Świętego o naukę i objawienie, zacznij proszę czytać i poznasz prawdę. Istotą poruszanego tekstu jest fakt, że Pan Bóg nie chce, aby jakikolwiek człowiek zginął. On nie ma upodobania w twojej śmierci. Nie obrażaj się na słowo bezbożnik, bo ten rzeczownik mówi prawdę o każdym, kto żyje bez Boga. Gdy Bóg coś powtarza dwa razy to, to, co mówi jest dla Niego bardzo ważne.
„Zawróćcie, zawróćcie ze swych złych dróg” – mówi Pan.

Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, który na mnie przypada". Podzielił, więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca,
i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę". Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się" (Łuk. 15,11-32).
Powrót syna marnotrawnego jest pięknym przykładem właściwej postawy człowieka szukającego rozwiązania swoich problemów. Bez względu na to, w jakiej beznadziejnej sytuacji jesteś obecnie, najlepszą decyzją będzie powrót do Niebiańskiego Ojca. On czeka u drzwi twego serca i zaprasza cię byś do Niego powrócił (Obj.3,20). Byś otworzył Mu swe serce. Kiedyś, gdy byłem jeszcze w swoich nałogach, kradłem i prowadziłem niemoralny styl życia, prostytutki, narkotyki, alkohol i niebezpieczny seks, ucieczki przed policją by uniknąć problemów, wszystko to zmieniła jedna decyzja.
„Powrócę do domu Ojca”. Gdy osobiście spotkałem na swej drodze wychodzącego mi naprzeciw Jezusa. Wszystko zaczęło się zmieniać.

„Będzie oddawał zastaw, zwracał to, co zagrabił, postępował zgodnie z zasadami życia, nie popełniając występku, na pewno będzie żył, nie umrze.Nie będzie się pamiętało żadnych jego grzechów, które popełnił; będzie wypełniał prawo i sprawiedliwość; na pewno będzie żył”(Ezech. 33,15-16). Tak też się stało w moim życiu. Gdy kradłem to kraść przestałem, a co mogłem to oddałem. Np. poszedłem do sklepu, w którym kradłem i powiedziałem, że dopuszczałem się przestępstwa w tym sklepie i chciałbym zadośćuczynić finansowo za to wykroczenie. Sprzedawczyni była bardzo zdziwiona i zaskoczona, ale chętnie przyjęła pieniądze. Teraz wiem, że żyje z Jezusem, a On jest moją nową Drogą, a stara odeszła w zapomnienie. Była mi przekleństwem. Jaka jest obecnie twoja droga? Dokąd cię zaprowadzi? Warto znać odpowiedź.

SOTER

Ile to już filmów nagrano, ile poświęcono czasu na fantazję o nieśmiertelnych super bohaterach. Chyba każdy w dzieciństwie chciał, choć przez chwilę być Supermanem czy Batmanem. Wielu chciałoby i dziś przynajmniej mieć takiego super obrońcę, któryby pomagał im w najtrudniejszych sytuacjach. Ludzie podświadomie pragnął tego co jest na wyciągnięcie ręki. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że fantazje i marzenia o osobistym super bohaterze jest bardzo realne. SOTER- znaczy ZBAWICIEL, to super bohater na miarę naszych czasów i potrzeb. Przyjdzie wraz ze swym wojskiem i jak filmowy „Luck Skywalker” uratuje swój lud od złowrogiego okupanta. Jezus Chrystus jest moim prywatnym Zbawicielem, może jest też i twoim? Czym zasłużyliśmy sobie na taki zaszczyt? Niczym nie zasłużyliśmy. Pan Jezus z miłości i z niezasłużonej przez nas życzliwości pragnie bezinteresownie obdarzyć nas swą ochroną, zbawieniem i życiem wiecznym. Na imię Jezus drżą wszystkie demony. Na Jego słowo cichnie burza i sztorm, a drzewa figowe usychają. W jednej chwili głusi słyszą, a niemi mówią. Gdy On wypowiada swoje słowo, ono pełne mocy, samoistnie wypełnia treść, którą w sobie niesie. Słowem tym powołuje z nicości niebo i ziemię z całą jej różnorodnością, gdy Jego słowo usłyszą umarli powstaną z martwych. Ciało ich w oka mgnieniu przemieni się w doskonałe i nieśmiertelne. I płaczu już nie będzie i bólu i wszelkiej choroby już nie będzie. Nowa ziemia będzie domem Boga, a sam Bóg zamieszka pośród nas. Na jedno Jego słowo możesz stać się nowym człowiekiem. Oto Wszechwładca – SUPER BOHATER. Czy już osobiście znasz Jezusa, którego zwą Chrystusem? On pragnie być twym osobistym Zbawicielem! Pozwala się znaleźć wszystkim, którzy go szukają.

“Stan wojenny”
(fragm. z pamiętnika p.t. „Wspomnienia Romy” )

„Był koniec 1981 roku. Ja i mój mąż Zygmunt razem z dziećmi Robertem, Sebastianem i Danielem mieszkaliśmy w Chrzanowie na ulicy Orkana . Miałam wtedy 24 lata.
Były to trudne czasy. W grudniu wprowadzono stan wojenny. Wszystkie kopalnie strajkowały. Mój mąż pracował wtedy na kopalni Ziemowit w Lędzinach. Od 10 do 24 grudnia był uczestnikiem strajku. W tym czasie zawiozłam dzieci do mamy i razem z sąsiadkami, żonami górników zajęłyśmy się zbiórką żywności i lekarstw. Zorganizowałyśmy transport i pojechałyśmy na kopalnię z pomocą dla naszych mężów. Przez dwa tygodnie mieszkałyśmy w cechowni kopalni. Byłyśmy jak w transie; kawa, papieros, kawa, papieros i tak w kółko. Nie mogłyśmy skontaktować się z naszymi mężami. Często dzwoniłyśmy na dół, ale nie chcieli z nami rozmawiać, bo myśleli, że zomowcy zmuszają nas do tego byśmy namawiały ich do zakończenia strajku. Koniecznością było codziennie zdobywanie dla nich żywności i leków. Pewnej nocy, właśnie w tym celu udałyśmy się autokarem kopalnianym do Tych. Przy kopalni Piast naszą uwagę przykuł straszny widok. Stały tam czołgi a przed nimi kobiety z małymi dziećmi na rękach, starające się powstrzymać wojsko przed wejściem na teren kopalni....
Była noc z 23 na 24 grudnia. Dyrektor kopalni postanowił nam pomóc i wysłał nas karetkami pogotowia do domów. Tego roku zima była bardzo sroga, pamiętam, że dowieźli nas tylko pod osiedle, bo były tam takie zaspy. Razem z moją sąsiadką Grażynką postanowiłyśmy, że przenocuję u niej. Uklękłyśmy do modlitwy i po raz pierwszy w moim życiu miałam wątpliwości, co do istnienia Boga, a tak bardzo go potrzebowałam. Pamiętam fragmenty modlitwy:.........”Boże, jeżeli istniejesz, to okaż swoją moc i spraw by nasi mężowie wrócili za nim się obudzimy a ja obiecuje, że w każdą niedzielę będę w kościele, ale jeżeli nie to już więcej nie uwierzę w twoją moc!”...
To było ultimatum - nieładnie z mojej strony, ale Bóg zna serca i jest wyrozumiałym Bogiem. Poprosiłam go o rzecz niemożliwą z mojego punktu widzenia. A jednak! Rano, gdy otworzyłam oczy, mąż Grażyny i Zygmunt stali nad łóżkiem. Radość, jaką przeżyłam nie jestem wstanie opisać. Od tego momentu byłam pewna, że Bóg istnieje i pomaga. Pamiętałam również o obietnicy i zawsze dbałam o to by uczęszczać do kościoła. Coraz częściej zwracałam się do Boga z moimi prośbami i ufałam Mu z całego serca.
Postanowiłam kontynuować moją naukę w liceum ogólnokształcącym.
W kwietniu ku naszej wspólnej radości narodziła się nasza pierwsza córka Renatka. Od tego czasu bardzo ciężko było mi pogodzić naukę z opieką nad dziećmi. Wielką pomocą w tym trudnym dla mnie czasie była nasza kochana sąsiadka - babcia Kościółkowa. Była to wspaniała kobieta pełna miłości i zrozumienia dla innych. Stała się naszym przyjacielem na wiele lat”.

ILE TRZEBA UCZYNKÓW, ABY BYĆ ZBAWIONYM?

Ile trzeba uczynków?
Dokładnie ZERO!

„albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili” (Efez. 2,8-10).

Dajesz temu wiarę?

„Kto uwierzył wieści naszej, a ramię Pana komu się objawiło? Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl i jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody, które by pociągały nasze oczy, i nie był to wygląd, który by nam się mógł podobać.
Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na niego. Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich. Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust. Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał? Wyrwano go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony. I wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę, chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach. Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się spełni. Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie. Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy za to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami” (Iz. 53:1-12).

Wszelkie niezbędne uczynki zostały już dokonane.

„Lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej” (Hebr. 10,12).

Odpusty, kupowanie mszy, pielgrzymki, „cudowne miejsca objawień” i wiele, wiele innych środków i form torujących drogę do zbawienia nigdy nie były potrzebne. Mam w zwyczaju w miarę możliwości odwiedzać różne kościoły. Będąc w Olsztynie w jednym z tamtejszych kościołów znalazłem kopie obrazu Faustyny Kowalskiej, który przedstawiał rzekomy wizerunek Pana Jezusa z napisem „Jezu ufam Tobie”. Pod tym obrazem widnieje tabliczka w formie tablic kamiennych z napisem: „Każdy, kto się pokłoni temu obrazowi otrzyma odpuszczenie wszystkich grzechów przeszłych, teraźniejszych i przyszłych”. Zadziwiające jest to, że ludzie lubią robić wszystko samodzielnie, nie pomijając prób samozbawienia. Dlatego jest tak wiele różnych religii, kościołów i grup wyznaniowych. Każdy szuka własnej metody, własnej drogi do zbawienia. A droga jest tak prosta. Jezus powiedział; „Ja jestem Droga, Prawda i Życie” (Ew. Jana14,6) i „Ja jestem bramą dla owiec” (Ew. Jana10,7), kto inaczej dostaje się do Królestwa Bożego, jest złodziejem i zbójcą i próbuje się gwałtem tam dostać. Nie dajmy się oszukać. Wszelkie próby zbawienia się na swój sposób prowadzą na manowce.
Zbawienie jest tylko i wyłącznie w Jezusie Chrystusie i tylko na Jego zasadach. Wprawdzie jest tylko jeden uczynek, jeśli tak to można nazwać. Pociągnięci przez Ojca musimy przyjść przez wiarę do Jezusa i przyjąć Jego zbawienną ofiarę. To wszystko. A więc potrzebujemy jedynie wiary. Wiara to podstawa. Ona sprawia, że społeczność z Bogiem wzrasta ugruntowując się na miłości i wierności. Miłość i
wierność uzdalnia nas do życia w sprawiedliwości, a wszystko to w mocy Bożej dokonuje się przez wiarę.

EWANGELIA W STARYM TESTAMENCIE

Często słyszy się takie oto słowa: ”A bo w St. Testamencie to tylko ‘oko za oko, ząb za ząb’, Bóg wszystkich kara i tylko same wojny i ofiary, a w Nowym Testamencie to wszystko się zmieniło, Jezus wszystkich kocha i jest pokój i miłość”. Gdy tak myślę o tym wszystkim, to stwierdzam, że takie słowa to nic innego jak tylko wielka pomyłka. W St. Testamencie jest wiele różnych historii z przełomu tysiąca pięciuset lat, a Ewangelia jest jego treścią.
Otóż, gdy tylko pierwszy człowiek zgrzeszył, Bóg szybko wyciągną do niego swoją pomocną dłoń. Bez żadnego ociągania się, wziął go w obroną i złożył obietnice tzw. „protoewangelię”. W rozmowie z wężem Pan powiedział (1Mojż.3,15) „Ono zdepcze ci głowę a ty ukąsisz je w piętę”. „Ono” tj. potomstwo z linii Adama. Gdy przeczytasz rodowód Jezusa z linii matki (Łuk. 3,23-38) to po dalszej lekturze zrozumiesz, że tym zapowiedzianym przez Boga i proroków wyzwolicielem, który pokona „węża”- szatana jest Jezus Chrystus. Wyzwolenie Izraela z Egiptu jest doskonałym przykładem Ewangelii tj. Dobrej Nowiny o ratunku. Baranek paschalny – symbol zabitego Jezusa wskazywał na odkupieńczą śmierć. „Targowanie się” Abrahama z Bogiem o ocalenie kilku sprawiedliwych pokazuje miłosierny charakter Boga. Szczególnie polecam księgę proroka Izajasza, w której Bóg pokazany jest od tej samej strony, co w Nowym Testamencie. Aczkolwiek innej strony nie ma. „Bóg jest wciąż taki sam, wczoraj i dziś i na wieki”. Bóg jest sprawiedliwy i pełen miłości i nigdy się nie zmieni. Przyjrzyjmy się, więc nieco dokładniej tylko jednej z ksiąg St. Testamentu, księdze Izajasza.

Dowodów Bożej miłości i chęci pojednania grzesznika ze sobą jest o wiele więcej. Powyższe teksty to bardzo skromna część St. Testamentu mówiąca o zbawieniu, łasce i przebaczeniu. Bóg starego Przymierza szczerze i niezmordowanie dąży do wybawienia swoich dzieci. Dziś ciągle jest taki sam. Oto słowo Boże, które chcę ci drogi czytelniku podarować. Jer. 39,18:

„Albowiem na pewno wybawię cię i nie padniesz od miecza i zyskasz swoje życie jako zdobycz, bo mi zaufałeś”- mówi Pan.

Gdy zaufasz Bogu, żaden „goliat” nie doprowadzi do twojej śmierci. W Chrystusie, Zbawicielu naszym, otrzymamy życie jako zdobycz.

„Do kogo należy owca, do tego i wełna”

Jeśli świadomie wybierasz Jezusa Chrystusa za swojego osobistego Pana i Zbawiciela, musisz pamiętać, że od tego momentu to On panuje w twoim życiu. I wszystko, co posiadasz, całe twoje życie należy do Niego. Jeśli taki stan rzeczy ci się nie podoba, to jest to symptom mówiący o tym, że tylko teoretycznie zaufałeś Bogu, a On nie jest twoim Panem. I koniecznie musisz się zastanowić, co dalej. Bóg często stwierdza oczywisty fakt „Ja Pan jestem waszym Bogiem” a to znaczy, że Jemu podporządkowane jest wszystko. Dla człowieka świadomie wierzącego, to bardzo dobra nowina i powód do radości.

„Chodzi o moją skórę”

Każdy, kto pozna plan Zbawienia i doświadczy cudownego przemienienia. Zauważy, ze Bóg zawzięcie walczy o uratowanie właśnie ciebie. On wie lepiej od nas, co się dzieje. I troszczy się o nasze Zbawienie. Choć Go jeszcze nie znaliśmy, podjął walkę o to byśmy mogli żyć wolni. Bóg w swojej niepojętej dla nas miłości zrobi wszystko, co w Jego mocy, by uratować ciebie i mnie od zguby. Zbawiony może z ulgą powiedzieć: „Przecież chodziło o moją własną skórę”. A tak to opisuje mój dobry przyjaciel poeta, były ateista:

„POJEDNANIE”

Nieważne jak nisko upadłeś
Ile mostów puściłeś z dymem
Zapomnij, co i komu ukradłeś
Że marnotrawnym byłeś synem


Pojednaj się dziś ze swym Bogiem
On przyjmie twe jarzmo na siebie
Doda ci siłę w walce z wrogiem
Nie zawiedzie, gdy będziesz w potrzebie


Da ci nowe serce, przywiedzie do wodopoju
W cieple Jego ramion, zapomnisz o znoju
I wtedy może wspomnisz siebie z przed lat
Gdy byłeś w więzieniu a, grzech był zamiast krat


T.R.T